user_mobilelogo

translate/vertaler/traduire

plnlenfrderu

Cytat na dziś

"Jeśli przechodzisz piekło – idź dalej”.
Winston Churchil

Odwiedziny

Dzisiaj 268

Wczoraj 346

Ten tydzień 1119

Ten miesiąc 6254

Wszystkie wizyty 363016

qrcode

Zeskanuj mnie

Zaloguj/zarejestruj się

Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1

TEMAT:

Esperal, Anticol, Antabus, wszywka - czy warto ? 4 lata 10 miesiąc temu #3

  • Mariusz
  • Mariusz Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • HastaLaVista Baby :)
  • Posty: 2
  • Otrzymane podziękowania: 0
Esperal - straszak, strażnik czy odroczenie zdrowienia?

Nadal powszechna jest opinia, że ktoś, kto wszywa sobie esperal, nie jest chory na alkoholizm, tylko chwilowo nie może pić. Jest nadal akceptowany zarówno w środowisku niepijących, jak i pijących, wie, że robi sobie chwilową przerwę w piciu. Pozostaje więc z nienaruszonym obrazem własnej osoby. Nie musi konfrontować się z rzeczywistością i w zasadzie niczego nie musi zmieniać w dotychczasowym stylu życia. Jakie więc są skutki takiej wymuszonej abstynencji? W opinii własnej i społecznej, w tym i rodziny, człowiek uległ swoistemu wypadkowi, czyli za dużo i nieumiejętnie pił, musi więc zrobić przerwę, podkurować się i potem wszystko będzie w porządku (ale co to konkret-nie znaczy?). Tak jakby coś się na moment zepsuło w samosterownej maszynerii organizmu, jakby dostał się do niego wirus "alkoholowej grypy". Ale kiedy człowiek podejmuje leczenie odwykowe, to oznacza, że już z nim jest niedobrze, że ma jakiś defekt, jest gorszy. A więc wymaga większej pomocy, nie ma zdolności samonaprawiania i trzeba mu poświęcać o wiele więcej uwagi i wysiłku, bo zmianie ma ulec całe jego dotychczasowe życie. Na taką zmianę zaś nie ma ochoty i siły ani osoba pijąca, ani jej otoczenie. Dalsze powody, jakie podają pacjenci, dla których wolą "wszywkę", a nie leczenie, to: naciski rodziny - żeby przestał pić, jak odpocznie, to wróci do normy, czyli będzie pił jak człowiek nieuzależniony, będzie w stanie kontrolować swoje picie; naciski pracodawcy: "żeby nie pił w pracy, bo będę musiał go zwolnić, a dobry fachowiec. Nie obchodzi mnie, czy pije po pracy i ile, to jego prywatna sprawa". Wielu ludzi decyduje się na "wszywkę" bez wiary w jej skuteczność. Nie może przebrnąć przez barierę, jaką jest podjęcie terapii odwykowej. Picie jest jedynym pomysłem na życie, a terapia oznacza trud zmiany i dojrzewania, podejmowania odpowiedzialności i naukę innych sposobów życia. Co się więc dzieje w człowieku po dokonaniu "wszywki"? Najpierw pojawia się ulga: "Mam wszywkę, nie muszę pić, bo nie mogę". Świadomość posiadania w sobie esperalu-strażnika daje poczucie ulgi jak przy piciu, wrażenie natychmiastowej zmiany, poprawy sytuacji. Potem przez jakiś czas "zaszyty" człowiek jest w nieco lepszym nastroju, tylko gdzieś w tyle głowy nieustannie pamięta, przez jaki czas będzie działać ta wszywka. Daleko mu do wewnętrznego spokoju, chociaż często zaprzecza, że naprawdę nie czuje się wcale dobrze. Dość szybko dają o sobie znać objawy głodu alkoholowego, huśtawka nastrojów, częste rozdrażnienie. Wymagania praco-dawcy i rodziny nie zmieniły się, a wręcz wzrosły - "bo skoro już nie pije, to powinien więcej móc" - natomiast możliwości sensownego uczestniczenia w życiu nie stały się większe. Paradoksalnie, często zmalały. Myśli kogoś takiego coraz częściej koncentrują się na piciu i zaczyna się wielkie odlicza-nie: ile dni zostało do końca działania esperalu. Człowiek "zaszyty" przeżywa horrory, nie wie, co się z nim dzieje, czasem ma myśli samobójcze albo wrażenie, że zwariuje. Niektórzy jak w wojsku zaznaczają dni w kalendarzu, skracają centymetry do dnia "wyjścia na wolność". Część ludzi, którzy prawie od pierwszej chwili po "zaszyciu" rzucili się w wir pracy, "żeby nie myśleć, żeby nie kusiło", w końcówce ustalonego terminu już tego nie wytrzymują: praca lub inne kompulsywne czynności tracą moc zagłuszania potrzeby napicia się. Rzadko zdarza się, żeby "konsumentom" esperalu po-rządnie wyjaśniono jego działanie i poinformowano, że nie leczy on choroby alkoholowej. Wręcz odwrotnie: wszywający esperal podtrzymują fikcję, że ten środek spowoduje zanik chęci picia, a jeszcze rzadziej mówią, gdzie i jak prawdziwie leczy się uzależnienie. W efekcie więc bliżej daty koń-ca działania esperalu człowiek czuje się coraz gorzej, coraz mniej rozumie z tego, co się z nim dzieje, i tylko myśl, że w określonym dniu będzie mógł się napić, daje nadzieję na ulgę. Aż wreszcie przy-chodzi upragniony dzień i rzeczywiście następuje wielka ulga: "Nareszcie coś zrozumiałego i jasne-go. Wiem, co się ze mną dzieje. Może to, co robię, nie jest najlepsze, ale znane i zrozumiałe". Człowiek wie, jak się poruszać w tzw. alkoholowym życiu. I pije dalej. Oczywiście bywają - chociaż są nieliczne - sytuacje, w których pacjent z wszytym esperalem jednocześnie podejmuje leczenie odwykowe. Zdarza się to niezmiernie rzadko, a i tak najczęściej przerywa leczenie uważając, że esperal wystarczy. Jest to dla mnie dowód na to, że esperal (i podobne leki) przedłuża jedynie ostry stan chorobowy pacjenta. Jak mówią sami alkoholicy, pozwala wziąć urlop dziekański od studiowania picia.
Grażyna Płachcińska
Rok: 2001
Czasopismo: Świat Problemów
Numer: 11

Disulfiram – organiczny związek chemiczny, lek stosowany w leczeniu alkoholizmu, którego działanie polega na wpływie na metabolizm alkoholu etylowego.
Związek ten zaburza metabolizm alkoholu w organizmie. Hamuje działanie enzymu – dehydrogenazy aldehydowej, przez co utrudnia utlenianie aldehydu octowego do mniej szkodliwego kwasu octowego. Kumulujący się w organizmie aldehyd octowy powoduje objawy zatrucia (tzw. reakcja disulfiramowa).
Stosowanie środków zawierających disulfiram (Anticol, Antabus, Esperal) jest jedną z metod leczenia alkoholizmu, który można zaliczyć do terapii awersyjnej. W wyniku podania leku (czasem jest on chirurgicznie umieszczany podskórnie w postaci stale uwalnianej do organizmu), spożycie alkoholu powoduje bardzo nieprzyjemną reakcję organizmu. Obawa przed tą reakcją może powstrzymać pacjenta od konsumpcji napojów alkoholowych. Część terapeutów uzależnień jest przeciwna stosowaniu disulfiramu z powodu małej skuteczności oraz potencjalnie niebezpiecznych skutków ubocznych i w wielu krajach, w tym w Polsce, został on wycofany z lecznictwa.
... gdyby w życiu były same piękne chwile,
nie wiedziałbym że żyję ...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1
Czas generowania strony: 0.099 s.